Kasa powodem konfliktu sztabie trenerskim?!
Polscy piłkarze ponieśli klęskę na mistrzostwach Europy. Od paru dni wszyscy próbują dociec, co było przyczyną porażki - pisze "POLSKA Dziennik Zachodni".
Błąd w przygotowaniach, brak odpowiednich piłkarzy, którzy bądź co bądź zakwalifikowali się do finałów Euro, wyprzedzając w grupie m.in. Portugalię, konflikty w drużynie, a może też spory w sztabie szkoleniowym?
Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o... pieniądze. W Bad Waltersdorf, gdzie mieszkała polska kadra, krążyła plotka, rozpowszechniana m.in. przez Tomasza Hajtę, iż Leo Beenhakker przed mistrzostwami zgłosił się do prezesa Michała Listkiewicza po premię za awans do Euro. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo premia należała się selekcjonerowi jak psu zupa, gdyby nie to, że milionem dolarów, który dostał od szefa PZPN, nie podzielił się ze sztabem szkoleniowym. Stąd nastąpiło spięcie między bossem a asystentami, które podczas finałów doprowadziło do braku współpracy między nimi. To z kolei wpłynęło na bezmyślną grę reprezentacji.
- Bzdura kompletna - oburza się Michał Listkiewicz, pytany, czy Beenhakker faktycznie poprosił go o wypłacenie większej premii, bowiem szykował się właśnie do rozwodu, a w związku z tym czekały go ogromne wydatki.
Asystent selekcjonera Bogusław Kaczmarek zaprzecza jakoby doszło do sporu między bossem a sztabem na tle finansowym.
(Polska Dziennika Zachodni)