Honor polskiej piłki. Śmiesznie to brzmi. Jesteśmy rozliczani jako zespół, a nie indywidualnie. Przegraliśmy dwa mecze, jeden zremisowaliśmy. Osobiście też nie mogę być zadowolony. Puściłem cztery bramki, to nie jest powód do dumy. Dajmy spokój. Szczęśliwy bramkarz to taki, który nie wyciąga nic z siatki - mówi Artur Boruc.
"PS": Jak się pan czuje, jako człowiek, który obronił, i to dosłownie, honor polskiej piłki.
Artur Boruc: Honor polskiej piłki. Śmiesznie to brzmi. Jesteśmy rozliczani jako zespół, a nie indywidualnie. Przegraliśmy dwa mecze, jeden zremisowaliśmy. Osobiście też nie mogę być zadowolony. Puściłem cztery bramki, to nie jest powód do dumy. Dajmy spokój. Szczęśliwy bramkarz to taki, który nie wyciąga nic z siatki. Czasem lepiej być szczęśliwym bramkarzem, niż szczęśliwym człowiekiem, bo kilka parad wyszło.
Nasza reprezentacja na tym EURO straciła i to dużo. Wszyscy spodziewali się znacznie lepszej gry. Pan jako jedyny zyskał.
Czy zyskałem to się okaże w niedalekiej przyszłości. Jasne kilka interwencji mi wyszło. To jednak dla mnie żadne pocieszenie. Mieliśmy swoje ambicje jadąc na to EURO. Nie wiem co mam więcej powiedzieć.
Smolarek mówi, że ten nowoczesny futbol jest dla was za szybki. Tak to widać z bramki? Koledzy z pola nie nadążają za nowymi trendami?
Ja jestem tylko bramkarzem, a w dodatku jak mówią niektórzy bardzo wolnym, więc nie mi oceniać.
Ale jest pan najlepszym piłkarzem tego zespołu. Najbardziej charakternym. Nie czuje pan, że powinien reprezentować drużynę?
To jest śmieszne pytanie. Kiedy zaczynasz grać w piłkę, chcesz zagrać w pierwszej lidze. Później stawiasz sobie coraz wyżej poprzeczkę. Chcesz grać w reprezentacji itd. A tu nagle temat, czy ja mam być kapitanem. A czy ja jestem najważniejszą postacią tej drużyny? Nie mam pojęcia, nie rozmawiajmy o tym.
Podczas meczu z Austrią i Niemcami, po każdej interwencji krzyczał na obrońców, że w ogóle dopuścili do takich sytuacji. Z Chorwacją, mam wrażenie, patrzył już pan tylko na nich z politowaniem.
Chyba tak nie było. Na nikogo z politowaniem nie patrzyłem (dłuższa chwila ciszy). Do meczu z Chorwacją przystąpiliśmy maksymalnie skoncentrowani. Wydawało się, że podyktujemy warunki, siądziemy na nich, będziemy stwarzać okazję. Tymczasem było zupełnie odwrotnie. Naprawdę jest mi strasznie przykro, że to wszystko się tak potoczyło. Jestem nawet solidnie wkur..., może tak to ujmę. Nie ma żadnych powodów do zadowolenia. W tych trzech meczach były tylko momenty, że utrzymywaliśmy się dłużej przy piłce. Stwarzaliśmy jakieś szanse. Ale to wszystko było za mało.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum