Na Stadio Olimpico trzeci w tabeli Juventus Turyn podejmie dwunaste Lazio. Kibice w Turynie wciąż mają nadzieję na zajęcie drugiego miejsca w tabeli, piłkarze Juve muszą wygrać wszystkie spotkania do końca sezonu oraz liczyć na potknięcia Romy.
Gospodarze wygrali w tym sezonie jedenaście spotkań na własnym boisku. Wciąż licząc tylko mecze u siebie mają najlepszą obronę w lidze, która dopuściła do straty zaledwie dziewięciu bramek w siedemnastu spotkaniach. Lazio w tym sezonie zaledwie jeden raz było w stanie wywieźć komplet punktów ze stadionu rywala.
W ostatnich trzech spotkaniach podopieczni Claudio Ranieriego nie dość że wygrywają to także w końcu w imponującym stylu. Zwycięstwo 4:0 w Bergamo z Atalantą, 3:0 u siebie z Parmą oraz 3:2 po pięknym meczu z Milanem jak najbardziej o tym świadczą.
Jeśli chodzi o drużynę Starej Damy to w spotkaniu z Lazio nie zagrają kontuzjowani: Jorge Andrade, Vincenzo Iaquinta oraz Alessandro Birindelli.
Lazio Rzym jest rozczarowaniem tego sezonu. Po niezłej passie, która już dała zespołowi utrzymanie w lidze podopieczni Delio Rossiego znów mają bardzo poważne problemy z wygrywaniem. Ostatnie zwycięstwo Biancocelesti odnieśli w derbach Rzymu czyli już ponad miesiąc temu.
O ile porażka z Fiorentiną i remis z Interem można było wkalkulować, to już tylko podział punktów z Parmą i Sieną oraz porażka w ostatniej kolejce z Catanią chluby zespołowi nie przynoszą. Wyraźnie widać już, że zespół ze Stadio Olimpico... ale tego w Rzymie nastawił się na rozgrywki Pucharu Włoch.
W meczu z Juventusem nie będą mogli zagrać kontuzjowani Valon Behrami oraz Mobido Diakite. Ale to nie wszystko. Za kartki pauzują także: Osumane Dabo, Luciano Zauri oraz Cristian Ledesma.
W rundzie jesiennej Juve wygrało w Rzymie 3:2. Tym razem o ile podopieczni Ranieriego nie zlekceważą rywala szykuje się zdecydowane zwycięstwo.
Juventus Turyn walczący jeszcze o drugie miejsce w lidze podejmował w tej kolejce Lazio Rzym, które walczy już jedynie z własnymi ambicjami. Juventus pokonał Lazio, aż 5:2, a bramkę i dwie asysty zaliczył Mauro Camoranesi (fot).
Juventus tracił przed tą kolejką pięć oczek do Romy, ale w Turynie odgrażają się, że mogą prześcignąć jeszcze stołeczny klub. Wszystko wiąże się z tym, że Juventus w ostatnich tygodniach prezentuje wyśmienitą formę i strzela sporo goli, a Roma po ostatnim remisie z Livorno może pogrążyć się na dłużej w kryzysie. Wszystkie te informacje sprawiały, że w zespole Starej Damy wciąż była wola walki. Poza tym zwycięstwo już na 100 procent gwarantowało podopiecznym Ranieriego przynajmniej czwarte miejsce w lidze pozwalające na start w eliminacjach przyszłorocznej Ligi Mistrzów.
Nie walczące już o nic Lazio przegrało w ostatniej kolejce z Catanią tracąc przy tym z powodu czerwonych kartek, aż dwóch zawodników. Jakby tego było mało zespół trapią też kontuzje, a największym osłabieniem jest chyba słaba motywacja. Nic, więc dziwnego, że Juventus szybko ruszył po swoje. Od pierwszych minut przewaga należała do gospodarzy, którzy próbowali szybko zdobyć bramkę, by ułożyć spotkanie po swojej myśli. Strzały Camoranesiego i Trezegueta były jeszcze niecelne i nie mogły zaskoczyć Ballotty, w przeciwieństwie do uderzenia Giorgio Chielliniego z 15. minuty. Obrońca gospodarzy wykorzystał dośrodkowanie Camoranesiego i uderzeniem głową umieścił piłkę w bramce po raz pierwszy.
Ambitnie spotkanie rozpoczął chwalony w ostatnich tygodniach Mauro Camoranesi. Najpierw nieudane próby, później asysta, a zaledwie siedem minut po pierwszej bramce Camoranesi podwoił prowadzenie Starej Damy. Drugi cios nadszedł mniej więcej z tego samego miejsca, z którego swojego gola strzelił Chiellini. Tym razem asystentem przy golu był Cristiano Zanetti, a Camoranesi strzelał prawą nogą w prawy górny róg i na Olimpico po zaledwie 22. minutach było już 2:0.
Kiedy festiwal się już zaczął do zabawy w swoim stylu włączyli się dwaj najlepsi napastnicy miejscowych. W przeciągu zaledwie jednej minuty najpierw Del Piero, a później Trezeguet i Juventus prowadził już 4:0. Prawdziwy knock-out graczy ze stolicy, ale można było się tego spodziewać po konfrontacji, w której spotykają się zespół, który ma o co walczyć i dodatkowo prezentuje wyśmienitą formę z drużyną bez formy, bez ambicji i bez najlepszych zawodników. Lazio na kolanach, Juventus już do przerwy zapewnił sobie komplet punktów.
Przy golu Del Piero drugą asystę zaliczył Cristiano Zanetti, który swoim podaniem otworzył kapitanowi Starej damy drogę do uderzenia z około 15 metrów lewą nogą. Chwilę później przy golu Trezegueta ostatnim podającym był Camoranesi, który na swoim koncie po pierwszych 32. minutach mógł zapisać już dwie asysty i bramkę.
Do przerwy Juventus prowadził z Lazio, aż 4:0 a po zmianie stron do walki o honor ruszyli goście. Dziesięć minut po wznowieniu gry zgranie piłki głową przez Stefano Mauriego w okolice linii pola karnego wykorzystał napastnik gości Rolando Bianchi i uderzeniem prawą nogą pokonał Buffona po raz pierwszy. Był to dopiero trzeci celny strzał gości na bramkę reprezentanta Włoch. Juventus, który oddał pięć prób nie prezentował się pod tym względem dużo lepiej, jednak dzięki dużo lepiej nastawionym celownikom nastroje w obu zespołach były zgoła odmienne.
W 62. minucie Juventus popsuł tak misternie budowaną fantastyczną atmosferę na Olimpico dając sobie strzelić drugiego w przeciągu zaledwie siedmiu minut gola. Tym razem w roli asystenta wystąpił wprowadzony w przerwie Fabio Vignaroli, który dokładnym podaniem na głowę obrońcy Sebastiano Sivigli wlał jeszcze nadzieję w serca gości. Na Olimpico po zaledwie 17. minutach drugiej części gry goście odrobili połowę strat, ale i tak mało kto myślał w ogóle, że Juventus może dać sobie wydrzeć zwycięstwo.
Wszelkie wątpliwości prysły kiedy w 75. minucie czerwoną kartkę ujrzał bohater Lazio z 62. minuty Sebastiano Siviglia. Obrońca gości podtrzymał tym samym klubową tradycję ostatnich tygodni i dołączył do Zauriego i Dabo, którzy swoimi czerwonymi kartkami pozbawili kolegów z zespołu złudzeń tydzień temu w pojedynku z Catanią.
W 88. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego druga bramkę w pojedynku zdobył obrońca Giorgio Chiellini stawiając tym samy na dwie minuty przed końcem kropkę nad „i”. Juventus pokonał Lazio, aż 5:2.
Oj tak, to był piękny mecz, może troszkę nierówny, gdyż lepiej ogląda się mecze wyrównanej walki, jednak całe przedstawienie na Wielkie
Do pierwszej połowy było 4:0 i myślałem, że dobrze obstawiłem
W każdym razie pomyliłem się... Było więcej bramek
Polecam skrót z meczu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum